Z 4 na 5 września miałem wielką łaskę uczestniczyć jako kapłan w nocnym czuwaniu modlitewnym w Sanktuarium w Milejczycach. Choć noc kojarzy się z odpoczynkiem, dla mnie i dla wielu zgromadzonych tam serc stała się ona czasem niezwykłego budzenia się do życia w Bożej Miłości. Pragnę podzielić się tym, czego doświadczyłem w tym świętym czasie, bo o takich dziełach Boga nie wolno milczeć.
Milejczyce ujęły mnie od samego początku swoją niezwykłą, prostą atmosferą. Choć parafia funkcjonuje w bardzo skromnych warunkach, to duchowe bogactwo tego miejsca po prostu zachwyca. Wszystko to za sprawą ogromnego serca tamtejszego księdza Proboszcza oraz niezwykłej postawy samych pielgrzymów. Doświadczyłem tam piękna żywego Kościoła, w którym ludzie przywożą ze sobą do jedzenia to, co mają, i z wielką ofiarnością dzielą się wszystkim między sobą. W tych skromnych progach nikt nie czuł się obcy ani głodny – ani fizycznie, ani duchowo. Najgłębszym i najbardziej poruszającym doświadczeniem tego czuwania były dla mnie spowiedzi wiernych. Zasiadając w konfesjonale, stałem się świadkiem niezwykłej tajemnicy – głębokich, bolesnych, ale przede wszystkim niesamowicie szczerych powrotów do Ojca. Słuchając tych wyznań, w pewnym momencie uświadomiłem sobie z ogromną jasnością, że Milejczyce odsłaniają przed nami coś, co można by nazwać „trzynastą obietnicą” Serca Jezusowego. To obietnica Dobrego Pasterza, który z miłością szuka każdej zagubionej owcy, a gdy ją odnajduje, nie karci, nie potępia, ale z czułością bierze ją na swoje ramiona i niesie do domu. Tego żywego, poszukującego i przytulającego Boga widziałem w oczach ludzi odchodzących od krat konfesjonału.
Tej nocy dotknąłem też czystej, dziecięcej radości Kościoła. Widziałem, jak wielu ludzi cieszyło się po prostu samym darmowym darem modlitwy. Trwaliśmy w zachwycie nad prawdą, że Bóg jest Bogiem bliskim – że bez żadnego wyjątku mówi do każdego człowieka, który otwiera przed Nim serce. Dla mnie samego, jako kapłana i człowieka, to czuwanie było kolejnym, głębokim krokiem w wierze. Po raz kolejny, z całą mocą, doświadczyłem, że prawdziwa modlitwa to przede wszystkim SŁUCHANIE i całkowita UFNOŚĆ pokładana w Bogu, a nie ciągłe, pełne lęku oskarżanie się i rozpamiętywaniu własnych słabości.
Ta pielgrzymka miała dla mnie także bardzo osobisty wymiar wspólnotowy. Podróżowałem autokarem z moimi drogimi pielgrzymami z Kaszub i Trójmiasta. Pragnę z całego serca podziękować im za ten wspólnie spędzony czas, za świadectwo ich wiary oraz za zaufanie, jakim mnie obdarzyli, powierzając mi swoje osobiste intencje wypisane na kartkach. Wszystkie te prośby i podziękowania niosłem w sercu podczas nocnej modlitwy. Moja głęboka wdzięczność płynie ku Wam również za złożone przez Was ofiary. Zostaną one przeznaczone na wyjątkowy cel – wykonanie i namalowanie obrazu Jezusa Miłosiernego, który zawiśnie w naszym kościele parafialnym w Strużynie, gdzie na co dzień posługuję jako Proboszcz. Wierzę, że tak jak w Milejczycach doświadczaliśmy miłości Dobrego Pasterza, tak ten nowy wizerunek w Strużynie będzie dla Naszych parafian i gości żywym źródłem pociechy i Bożego Miłosierdzia. Wracam z tego czuwania z sercem pełnym pokoju i wdzięczności za to, że mogłem być narzędziem w rękach Pasterza, który tej nocy z wielką miłością brał swoje owce na ramiona.
Chwała Panu!
ks. Waldemar duszpasterz







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że ponosisz odpowiedzialność za swoje słowa.